Super sprzedawca

Kilka dni temu zdałem sobie sprawę ze swych nieprzeciętnych umiejętności sprzedaży, o których wcześniej nie zdawałem sobie nawet sprawy (o!! jakie mądre zdanie mi wszyło). Kiedyś koleżanka powiedziała mi, że można sprzedać nawet gówno, tylko trza je dobrze opakować. Coś w tym jest. Krach na świecie, zwolnienia grupowe, protesty uliczne i demonstracje, narastająca frustracja społeczeństw a ja co … sprzedaję, kurwa, sprzedaję aż towar pali mi się w łapkach. Codziennie wracam szczęśliwy i uśmiechnięty, że coś sprzedałem. Haaa!! Nie, że coś mi się udało sprzedać, tylko że moja sprzedaż jest ciągła, niezaburzona, niezachwiana – constant!!

Który sprzedawca mógłby się pochwalić równie dobrymi wynikami? Więcej – moja sprzedaż jest znacznie większa w weekendy aniżeli w zwyczajne dni targowe. Inni zwijają biznesy, ja rozkładam skrzydła. Inni znikają, ja rozkwitam, inni przeżywają bessę, a dla mnie wciąż trwa hossa.

Czy jest ważne CO robię? Absolutnie NIE! Ważne jest JAK ja to robię!

Jak to więc robię, że pomimo załamania rynku wciąż sprzedaję? Jestem profesjonalistą. Jak już wypatrzę swój cel, mało który klient mi zdoła umknąć. A muszę powiedzieć, że jest wielu, którzy chcą kupować ode mnie, tylko nie zdają sobie z tego sprawy. Jak już jednak się pojawiam, wszystko staje się jasne. Nie ma ucieczki. Sprzedaż idzie jak po maśle. Niektórzy z moich klientów się zapierają, że oni to w sumie nie chcą, ale ja jestem stanowczy w działaniu – mówię „masz, należy Ci się” i sprzedaje aż wióry lecą. Niektórzy potencjalni klienci strasznie reagują na mój widok; nie żebym był jakimś lumpem, czy coś ze mną było nie tak. Starają się mnie nawet wystraszyć „wypierdalaj do swego kraju, chuju jebany, tam robić to co tu” lub „co jest do kurwy nędzy, zajebać ci?!”. Po takich słowach nie ma już odwrotu – to byłoby nieprofesjonalne – i każdy z potencjalnych klientów staje się mym klientem osobiście zasponsorowanym, nie ma bata, jest sprzedaż.

Niektórzy starają się mi uciec – nie tylko osobiście, co i wzrokiem; jakby mnie tam kurwa nie było. Ale na nich też mam swoje sposoby. System musi działać, system stanowi o powodzeniu, dobry system = wysoka sprzedaż, a ja chcę być dobry i dlatego wierzę w system.  Niektórym udaje się, w ich mniemaniu, mnie zwieść. Dopadam ich jednak, jak wracają (bo oni zawsze wracają) i wciskam towar pomimo sprzeciwów.

Taaaa, fajnie być parkingowym i wpierdalać ludziom mandaty.

Reklamy

Informacje o obywatelszambo

Być parkingowym w Wielkiej Brytanii
Ten wpis został opublikowany w kategorii Z pamiętnika Traffic Warden'a i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s