Monday, Monday … fucking Monday

Jak ja nie lubię poniedziałków. Od samego rana tylko człowiek się użera z jebniętymi budowlańcami. I tak zresztą aż do piątku do 17tej. Jeden „inżynier” budownictwa obiecał koledze, że utnie mu łeb jak ten da mu mandat – oczywiście zaparkował na zakazie. Aby nie być gołosłownym, przystawił mu piłę tarczową do szyi. W sumie to nie miałbym nic przeciwko, bo ten koleś nieźle wszystkich wkurwia – mam na myśli siebie i pozostałych traffic’ów. Nie mam nic do ciapatych z Pakistanu, ale tego osobnika powinni odstrzelić; dla wszystkich dobra.Mnie w ten sam poniedziałek tylko opluli i zwyzywali. Jakieś młode łebki, wkurwione, że za niezapłacone mandaty chcieli im z rańca odholować samochód. Już trafili na moją czarną listę – czyli jak się raz jeszcze spotkam z tym samochodem, będzie mandat bez żadnego ALE. Zresztą tak czy siak mają przejebane, tylko chyba to do ich pustych dyń nie za bardzo dociera: 1. Odholują im tę furę wcześniej czy później 2. Komornik odwiedzi ich niebawem 3. Sprawę przejęła policja 4. Sprawa trafi do sądu i będzie wyrok z wpisaniem do akt.Zresztą kto lubi poniedziałki?

Reklamy

Informacje o obywatelszambo

Być parkingowym w Wielkiej Brytanii
Ten wpis został opublikowany w kategorii Z pamiętnika Traffic Warden'a i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s