Nieco więcej słońca

Dziś był bardzo upalny dzionek. Nieco więcej słońca i już wielu zaczęło odpierdalać.

Jakieś pół godziny od wyjścia z biura, podczas logowania samochodu, moim oczom ukazał się facet, który wyszedł z chaty. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie był tylko w trampkach. To był ziście niecodzienny widok. Patrzałem jak zupełnie goła, no nie zupełnie bo w trampkach, masa, tak na oko dość spasionego gościa po pięćdziesiątce, toczy się po schodach w dół z wahadełkiem między nogami, zatrzymuje się na chodniku jakieś 3 metry ode mnie, wzrusza ramionami aby z powrotem wejść pod schody i w końcu do swojego apartamentu, z którego wypełzł.

Kolejno słyszę kolesia wzywającego pomoc przez radio do rannego. Wypytałem się go później co się stało. A więc zza źle zaparkowanego vana (na żółtych liniach) wychylił łeb jakiś przechodzień, który chciał przejść na drugą stronę ulicy. Wychylił i prosto w twarz przyjebał mu nadjeżdżający autobus. Przeżył. Jak się spytałem kolegi, jak wyglądał, to koleś, dziwnie się przy tym ciesząc, powiedział, że jak po czołówce z autobusem. No cóż. Niektórzy to mają poczucie humoru.

Zalogowałem głupola na żółtej linii. Budowlana franca. 5 sekund do wystawienia i lezie głupol. Miły. Gada, że potrzebują jeszcze z tatą ze 10 minut, bo już kończą i będą się zbierać. Ja też byłem miły. Dałem im w sumie 54 minuty zanim wróciłem na tą ulicę i im wpierdoliłem mandat. Fura stała tam do końca dnia. Miło sobie nieraz pogawędzić ale co ma wisieć, nie utonie.

Ostatnia godzina. Leziemy z Prezesem na nasze tereny łowieckie. No i z dołu widzę 2 auta zaparkowane na banie. Podchodzę do nich. Jeden od razu rusza w długą. Z drugiego pasażer przemawia łaskawym głosem, że czeka na kogoś. To tłumaczę głupolowi, że tu nie może nawet się zatrzymać. Więc on siada za kierownicę i zaczyna mi wrzucać:
G: „Fuck you!!”
J: „Że co?”
G: „You are fucking preak, fuck you you fucking fucker!!”
J: „Fuck you you fucking idiot!!”
G: „You are fucking gay”
J: „I fucked your mother and your futher, too!! You fucking piece of shit!!”
Wtedy głupol odjeżdża.

No chuj. Idziemy dalej. Prezes nadąsany, że znowu wyzywam debili, że to robię przy świadkach. Natykamy się na jakiegoś włóczykija. Informuje nas on, że zaparkował zaraz za rogiem. No to mu odpowiadam, że tam nawet się zatrzymać nie można, bo tam jest ban. A on, że przecież nam tłumaczy, że go nie będzie jakieś 5-10 minut. No to ja znowu mu tłumaczę, że tam nie może parkować a zresztą to my skręcamy w lewo w pierwszą uliczkę i tam nie idziemy. A głupol na to, że jesteśmy chujami.

Ręce opadają i się ciągną po glebie.

Reklamy

Informacje o obywatelszambo

Być parkingowym w Wielkiej Brytanii
Ten wpis został opublikowany w kategorii Z pamiętnika Traffic Warden'a. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s